Niedzielna wycieczka po Pogórzu

Zima zbliża się wielkimi krokami, i chociaż śniegu jeszcze nie ma to temperatura na zewnątrz jak najbardziej zimowa. Nie przeszkadza to jednak w tym, aby aktywnie spędzać czas wolny na świeżym powietrzu. Z tą myślą postanawiam jak co weekend pokręcić po okolicy. Zresztą nie tylko ja. Podobnie zamierzali zrobić Kira i MrGordam, pomimo niezbyt sprzyjającej aury na zewnątrz (pochmurno i zimno).

Start tradycyjnie spod zegara na dębickim rynku. Ubrani od stóp do głów w ciepłe, zimowe stroje ruszamy ulicami Krakowską, Chopina i Kawęczyńską w stronę pasma wzgórz.

W lesie po ostatnich opadach spodziewaliśmy się bardziej błotnistego terenu już na początku leśnego odcinka, jednak prawdziwe błotko czekało dopiero przed Stasiówką.

Przed podjazdem na Górę Bratnią zauważamy grupę 25-30 osób w lesie, niektórzy posiadali kamizelki odblaskowe to znowu ubrani byli w stroje moro. Zauważamy też psa myśliwskiego. Domyślamy się, że w okolicznych lasach będzie odbywać się polowanie.

podjazd Kawęczyńska.jpg podjazd Kawęczyńska 2.jpg na górze.jpgpolowanie.jpg

 

 

 

Na Górze Bratniej nasze przypuszczenia się potwierdziły: zapytany myśliwy, który akurat po drodze otwierał samochodom szlaban odpowiedział mi, że będą tutaj polować. Na co? Na lisy, dziki, sarny a jeśli się poszczęści, to nawet na jelenie, które czasem się tu pojawiają. Wszystko zależy od tego, co napotkają w lesie.

Po dotarciu do Stasiówki, dalej już drogą asfaltową, zmierzamy do Głobikowej. Po drodze mijamy stojące na leśnym parkingu samochody myśliwych, którzy z drugiej strony lasu będą brać udział w polowaniu.

Na trasie od czasu do czasu zaczyna towarzyszyć nam słońce przebijające się niepozornie zza gęstych chmur. W Głobikowej zatrzymujemy się przy kompleksie turystycznym, i choć okolica jest zachmurzona postanawiamy wejść na wieżę widokową. Rowery spięte blokadą zostały na dole.

MrGordam testuje lunetę, chwilę zabawiamy na górze obserwując otoczenie. Z ostatniej najwyższej platformy widokowej rozciągają się widoki na pogrążone w chmurach Pogórze. Zrobiło się już trochę zimno. Nagle na pd.-zach. zauważamy że się ściemniło. Szara chmura nadciągająca z nad Magi dość szybko zbliżała się prosto w naszym kierunku. Może z niej spaść wszystko, nawet deszcz. Schodzimy więc z wieży, odpinamy rowery i zastanawiamy się co robić dalej, gdy po chwili z nieba zaczyna padać śnieg..

na wieży.jpgdalekie obserwacje.jpgchmura śniegowa.jpgzaczyna sypać.jpg

 

 

 

Idealny miejscem na przeczekanie opadu wydaje się zadaszona tylnia część budynku stanicy turystycznej, z kominkiem i miejscem na grillowanie gdy pogoda nie sprzyja.

Czas płynie nam na rozmowie, wokół robi się przyjemnie biało, inaczej. Pogoda tego dnia jeszcze raz nas zaskakuje, bo opad śniegu występuje równocześnie z postępującym przejaśnieniem. Zjawiskowo wygląda padający śnieg w promieniach słońca. W takiej scenerii zrobiliśmy sobie zdjęcia przy dino.

schronienie.jpgwieża przestaje sypać.jpgI pojawia się słońce.jpgfoto przy dino.jpg

 

 

pteranodon.jpg

dinozaurza rodzinka.jpg

 

 

 

 

Naszą uwagę zwróciła także nowa sylwetka dinozaura- pteranodona, czyli przedstawiciela pradawnych gadów latających.

Po kilkudziesięciominutowym pobycie w Głobikowej postanawiamy jechać dalej w kierunku Południka, po drodze wstępując do miejscowego sklepu po węglowodany i płyny. Bardzo miła i ładna pani sprzedawczyni plus ciepło w środku sklepu sprawia, że nie bardzo chce się opuszczać takie miejsce ;)

Uzupełniamy braki energii w organiźmie i ruszamy w trasę. Na Południku niestety się rozdzielamy: MrGordam musi wracać do Dębicy, zjeżdża więc z Południka do doliny Ostrej, my natomiast po krótkim postoju podjeżdżamy do Gębiczyny.

widoki na Pogórze z Gębiczyny.jpg

 

 

 

Za nami został Południk i Głobikowa, przed nami trasa biegnąca w dalszym ciągu szczytowymi partiami wzgórz do Jaworza. Pogoda tego dnia jest wyjątkowo zmienna: z zachmurzonej Dębicy wyjeżdżamy do Głobikowej, gdzie wita nas śnieg i słońce jednocześnie, a podjazd do Gębiczyny to już całkowite przejaśnienie.

Asfaltem docieramy na Górę Św. Grzegorza w Gorzejowej, zatrzymując się obok położonego na szczycie wzgórza kościoła. Słońce nadal przyjemnie grzeje choć jest już coraz niżej na niebie, wokół ładne widoki.

Gorzejowa widoki.jpgGołęczyna.jpgkościół Gorzejowa.jpg

 

 

 

Zjeżdżamy do doliny, skąd dalej trasa wiedzie między wzgórzami do Kamienicy Dolnej. Zwraca uwagę nowo wybudowany most w miejsce zniszczonego przez ubiegłoroczną powódź. Po krótkim postoju i rozgrzaniu się ruszamy dalej drogą krajową do Pilzna. Po drodze w Jaworzu zatrzymujemy się, aby poobserować zachód słońca.

nowy most kd.jpgnowy mostkd2.jpgsłońce na rzece.jpg

zachód jaworze.jpg zachód słońca Kamienica Dolna.jpg

 

 

 

zachód jaworze 2.jpg

 

 

 

Wyjeżdżając z Jaworza włączamy oświetlenie. Trasa biegnie prosto i płasko, w Pilźnie skręcamy na drogę lokalną wiodącą przez Lipiny do Chotowej. Jadąc przez las jest już totalnie ciemno, w dodatku chłodniej niż do tej pory.

Ostatnie kilometry trasy to Straszęcin, ul. 1maja i Krakowska. Na rynku nasza wycieczka dobiega końca.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wycieczki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

* Copy this password:

* Type or paste password here:

350 Spam Comments Blocked so far by Spam Free Wordpress

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>