Nie jesteśmy grupą zrzeszająca setki osób.. jesteśmy grupą kilkudziesięciu osób skoncentrowanych na jednej wspólnej pasji jaką jest szeroko rozumiane kolarstwo.
Nie jeździmy co tydzień na maratony.. większość z nas, traktuje jazdę na rowerze w kategoriach swojego sposobu na życie, aczkolwiek zdarza nam się sporadycznie brać w nich udział.
Nie mamy również rowerów z najwyższej półki.. jeździmy zarówno na tych tańszych jak i droższych modelach ale jedno jest pewne.. wszyscy szanujemy je bardziej od siebie.

Pomysł na próbę (jak się dziś okazuje, bardzo udaną i społecznie potrzebną) zrzeszenia dębickich rowerzystów powstał podczas rowerowej wyprawy Dookoła Tatr w 2004 roku za inicjatywą Kamila. Pierwotne założenie było proste – zebrać jak największą ilość lokalnych rowerzystów w jednym miejscu – na tamtą chwile była to strona internetowa, a następnie dzielić się wrażeniami ze wspólnej pasji jaką jest jazda na rowerze – bez znaczenia na to, czy traktujemy rower w kategoriach środka komunikacji łączącego nas z najbliższym sklepem, środka dzięki któremu możemy zwiedzać Świat, czy też jako urządzenia do wygrywania wyścigów. Po prostu chodziło o ludzi, dla który rower jest sposobem na życie – pasją z której nigdy nie zrezygnujesz. Nieśmiałe internetowe rozmowy w bardzo szybkim czasie zaowocowały masą przydatnych artykułów i materiałów, które płynęły często nawet od anonimowych osób – od propozycji ciekawych tras rowerowych przez poradniki techniczne, a na propozycji diet kończąc. Wydaje mi się, że w tym właśnie powstawało Coś, o czym wtedy żadne z nas nie zdawało sobie sprawy, a co dziś czujemy i dobrze widzimy – grupę przyjaciół. Z biegiem czasu internetowe znajomości przełożyły się na kompanów wspólnych treningów, rozmów czy też współtowarzyszy rowerowej tułaczki po Polsce. A wszystko to działo się zupełnie cicho, bez medialnego szumu, rozgłosu. Za reklamę służyły nam wyłącznie pozytywne opinie i rozmowy zaczepianych na drodze Rowerzystów. W 2005 roku troje spośród z nas wyruszyło na Wyprawę Dookoła Polski. Przejechali wtedy wspólnie3.646 km w niecały miesiąc, zwiedzając przygraniczne zakątki naszego kraju. Wtedy też nastąpiło niewielkie poruszenie w naszej grupie związane z licznymi artykułami, wywiadami i audycjami w lokalnych mediach. Jako jeden z uczestników wspomnianej wyprawy, mogę teraz z całą pewnością dodać, iż słowa otuchy oraz wsparcia jakie płynęły od całkiem niedawno poznanych Kolegów dodawały sił każdego dnia.
W tym okresie właściwie nasza drużyna nastawiona była głównie na rowerową turystykę. Z roku na rok przybywało trudniejszych lub ciekawszych przygód na koncie. Były to m.in. jednodniowe wycieczki do Krakowa z okazji świąt narodowych, do Częstochowy przy okazji pielgrzymek, do Wadowic, Sandomierza czy też Piwnicznej Zdrój. Jednak na co dzień każdy z nas eksplorował tereny nam wszystkim najbliższe, a więc okolic naszego regionu. Razem z każdym wspólnie przejechanym kilometrem następował nieunikniony proces naszej profesjonalizacji – udoskonalania i ciągłego dążenia do tego, aby być lepszym. Gdy jeden z nas kupował strój kolarski, pozostali również zakładali sobie za obowiązek posiadanie takiego. Podobnie było praktycznie ze wszystkim.. pierwszy kask, pierwszy aluminiowe ramy czy też pierwsze buty SPD. Dzięki temu, że trzymaliśmy się w grupie, cały ten proces następował zdecydowanie szybciej niż w innych miastach. Z czasem wspólne znajomości zaczęły przekładać się na sferę mniej branżową, przyjaźnie zakorzeniać się, a rowerowa energia jaką epatowaliśmy naokoło wydawać nowe owoce. Grupa się rozrastała – i choć pomimo tego, iż obserwujemy ciągłą rotacja wśród nas, w zasadzie można uznać iż proces naszego rozwoju utrzymuje się do chwili obecnej.
Aktualnie, wśród naszej grupy znajdziemy maniaków ścigania się, turystyki czy też zwykłej rekreacji – która polega nieraz na pokonywaniu rocznie odległości których cześć z ludzi nie pokonuje rocznie za pomocą silnika i benzyny – jednak każdy z nas gwarantuje odpowiednią dawkę cyklozy. Znajdziemy wśród nas uczestników wypraw na Litwę, Czarnogórę, Hiszpanię czy Węgry. Nie zabraknie również tych którzy co tydzień widzimy na podium przy okazji różnorakich maratonów i wyścigów rozgrywających się zarówno w naszej okolicy jak i w całej Polsce. Część z nas startuje również od dwóch lat w najdłuższym maratonie szosowym w Europie – Lviv–Kraków Maraton, którego trasa przebiega przez Dębice, dlatego tym bardziej zapraszamy wszystkich do kibicowania. Organizujemy również lokalnego wyścigi zarówno ‘górskie’ jakim jest bez wątpienia Wyścig o Złote Gacie czy też ściganie bardziej dla sprinterów czyli Wyścig po Patelni. Uczestniczmy również w wielu lokalnych inicjatywach np. rowerowa zbiórka na WOŚP czy też pojawiamy się na lokalnych imprezach rowerowych.
Recepta jest prosta – nie ważny jest sprzęt, nie ważny jest wiek, nie ważna płeć, nie ważna kondycja.. ważne, aby kochał to co robisz, tak samo jak my!









